HISTORIA RUCHU RSTK ( dwa opracowania poniżej)
Początki ruchu Robotniczych Stowarzyszeń Twórców Kultury sięgają września 1980 r., kiedy to – wkrótce po podpisaniu w Stoczni Gdańskiej porozumień kończących słynny strajk – w Warszawie zebrał się Komitet Założycielski Robotniczego Stowarzyszenia Twórców Kultury. W jego składzie dominowali członkowie Warszawskiego Robotniczego Klubu Literackiego, który prowadził działalność od 1974 r. Podobne kluby w latach 70-tych istniały w innych miastach, patronowało im Towarzystwo Przyjaciół Pamiętnikarstwa, a ich działalność wspierały Wojewódzkie Rady Związków Zawodowych. W gronie założycieli znalazła się również grupa członków Studenckiego Centrum Literackiego „Gremium”, które w drugiej połowie lat 70-tych ściśle współpracowało z WRKL. 5 listopada 1980 r. Robotnicze Stowarzyszenie Twórców Kultury w Warszawie zostało zarejestrowane i uzyskało osobowość prawną. Pierwszym prezesem Warszawskiego RSTK wybrany został nieżyjący już Michał Krajewski, literat – murarz, inicjator słynnych trójek murarskich w okresie odbudowy Warszawy ze zniszczeń wojennych, na którego życiorysie częściowo oparty był scenariusz filmu Andrzeja Wajdy „Człowiek z marmuru”.
Formuła i statut Warszawskiego RSTK stały się wzorem dla podobnych inicjatyw w innych regionach Polski. Do czasu ogłoszenia w Polsce stanu wojennego powstało i uzyskało osobowość prawną jeszcze pięć Robotniczych Stowarzyszeń Twórców Kultury, m.in. w Gorzowie Wlkp., Bydgoszczy, Rzeszowie i Wodzisławiu Śląskim. Powstanie społeczno-kulturalnego ruchu RSTK było przejawem podmiotowości i emancypacji ówczesnych środowisk robotniczych w dziedzinie kultury i wyrazem ich samoświadomości. Nie przypadkiem stało się to po wydarzeniach Sierpnia ‘80 r., kiedy to klasa robotnicza stała się wiodącą siłą społeczną w Polsce.
Rozwój ruchu przyśpieszony został powołaniem w sierpniu 1981 r. redakcji dwutygodnika RSTK – „Twórczość Robotników”, którego pierwszy numer, przygotowany do wydania na początku grudnia 1981 roku, ukazał się w dniu 24 czerwca 1982 r. Wielu jego współpracowników z terenu, przy wsparciu redakcji, stało się inicjatorami i założycielami nowych ogniw terenowych RSTK, które w większości uzyskały osobowość prawną – pod koniec lat 80. działało oficjalnie 46 samodzielnych RSTK.
W dniu 8 kwietnia 1984 r. w Warszawie zebrał się Komitet Założycielski Federacji RSTK. Ówczesne władze – pod wpływem nacisków perelowskiej Służby Bezpieczeństwa ( na podstawie materiałów zgromadzonych w IPN i nam udostępnionych, wiemy dziś, że od samego początku ruch RSTK był inwigilowany i rozpracowywany przez SB ) – odmówiły jednak zarejestrowania Federacji. W tej sytuacji Komitet przyjął propozycję prof. Bogdana Suchodolskiego, dotyczącą udzielenia patronatu Narodowej Rady Kultury dla ogólnopolskiej działalności RSTK. 25 marca 1985 r. powstał Zespół Robotniczych Stowarzyszeń Twórców Kultury przy Narodowej Radzie, który istniał do 25 lutego 1989 r., spełniając funkcję ogólnopolskiej reprezentacji ruchu.
W momencie liberalizowania systemu realnego socjalizmu, gdy wprowadzono nowe prawo o stowarzyszeniach, na podstawie którego stowarzyszenia rejestrowano przez sądy, a nie przez wydziały spraw obywatelskich Urzędów Wojewódzkich, 15 listopada 1988 r. zarejestrowana została Rada Krajowa Robotniczych Stowarzyszeń Twórców Kultury jako ogólnopolska reprezentacja ruchu RSTK o charakterze federacyjnym. W dniach 1-2 kwietnia 1989 r. w Tychach odbył się I Krajowy Zjazd RSTK. Przyjęto program działalności dla całego ruchu i wybrano władze Rady Krajowej (jej przewodniczącym wybrany został Paweł Soroka i pełni tę funkcję przez kolejne kadencje do dziś ).
Od początku swojego istnienia, RSTK było ruchem społeczno-kulturalnym, skupiającym twórców nieprofesjonalnych, głównie ze środowisk pracowniczych. W poszczególnych Robotniczych Stowarzyszeniach Twórców Kultury istniały najczęściej sekcje literackie i plastyczne i tak jest do dziś. W niektórych RSTK prowadzona jest także działalność grup fotografików i zespołów scenicznych. W ruchu RSTK realizowana jest idea twórcy-animatora, nic więc dziwnego, że działacze RSTK w okresie 40 lat istnienia ruchu, zorganizowali setki imprez o zasięgu ogólnopolskim i lokalnym, w trakcie których ze swoją twórczością docierali do różnych środowisk.
Do najważniejszych imprez ogólnopolskich, które organizowane są od wielu lat, należy zaliczyć Interdyscyplinarne Warsztaty Artystyczne (organizatorem jest gorzowskie RSTK), Ogólnopolskie Literackie Spotkania Pokoleń w Kobylnikach k. Kruszwicy (organizator RSTK w Bydgoszczy) i Prezentacje w Świdniku (organizator RSTK woj. lubelskiego) . Do 2010 roku przez ponad 20 lat co roku organizowane były Warsztaty Fotograficzne „Diastar” (organizator RSTK w Starachowicach). Dużą popularnością cieszą się konkursy literackie, plastyczne i fotograficzne, które towarzyszą dużym imprezom organizowanym w ramach naszego ruchu. Do najbardziej znanych i dobrze rozpropagowanych należy zaliczyć ogólnopolski konkurs literacki im. Edwarda Szymańskiego, który towarzyszył Prezentacjom Artystycznym Robotników w Szczecinie, czy Konkurs poetycki „O wstęgę Sanu” i prozatorski „Przemyska Brama” -prestiżowe konkursy literackie organizowane przez Robotnicze Stowarzyszenie Twórców Kultury w Przemyślu, oraz Ogólnopolski konkurs fotograficzny, organizowany z okazji Warsztatów Fotograficznych „Diastar”. Kilka edycji konkursu o tematyce ekologicznej „Ekoart” zorganizowało wrocławskie RSTK.
Ważną sferą aktywności Robotniczych Stowarzyszeń Twórców Kultury w okresie czterech dekad istnienia ruchu, była i jest działalność wydawnicza. W tym okresie pod szyldem RSTK ukazały się setki almanachów, tomików poezji, prozy i satyry oraz setki katalogów plastycznych. W drugiej połowie lat 80-tych w ramach ruchu RSTK ukazywało się kilka tytułów jednodniówek, a poznańskie RSTK wydawało interesująco redagowany miesięcznik „Bez Przysłony” – odważnie wyrażający interesy pracownicze. RSTK we Wrocławiu przez wiele lat wydawało pismo „Bez Kurtyny”. Szczególnie dużym dorobkiem wydawniczym mogą się poszczycić RSTK we Wrocławiu, Warszawie, Bydgoszczy, Poznaniu i Gorzowie Wlkp. Większość tych wydawnictw została złożona w Krajowym Centrum Dorobku Twórczego RSTK, istniejącym przy Miejsko-Gminnej Bibliotece Publicznej w Kruszwicy.
W 1985 roku bydgoskie Robotnicze Stowarzyszenie Twórców Kultury ustanowiło Medal „Za zasługi dla kultury robotniczej im. Jakuba Wojciechowskiego” ( robotnik z Barcina, nazywany klasykiem w robotniczej bluzie, który w okresie międzywojennym za swój „Pamiętnik własny robotnika” otrzymał Złoty Wawrzyn Polskiej Akademii Literatury, a jego dokonania literackie były wysoko oceniane przez ówczesne środowisko literackie, m.in. przez Tadeusza Boya-Żeleńskiego ). Społeczna Kapituła Medalu przyznaje go osobom szczególnie zasłużonym w dziedzinie edukacji kulturalnej i upowszechniania kultury, zwłaszcza w środowiskach pracowniczych.
Warto wspomnieć, że w drugiej połowie lat 80. niektóre RSTK zajmowały się problematyką kultury pracy. Artykuły poświęcone tej tematyce często ukazywały się na łamach istniejącego do marca 1990 r. dwutygodnika „Twórczość Robotników”. Czasopismo to wspierało społeczny ruch grup partnerskich-samorządnych brygad, wyzwalających podmiotowość pracowników i sprzyjających lepszej kulturze pracy i godnej pracy. Przez pewien czas problematykę tę kontynuowało obecnie wydawane pismo społeczno-kulturalne Robotniczych Stowarzyszeń Twórców Kultury „Własnym Głosem”, zwłaszcza z punktu widzenia możliwości uwłaszczenia polskich pracowników.
Istniejący od 1980 r. ruch RSTK przetrwał okres głębokich zmian ustrojowych w Polsce. Nie wszystkim stowarzyszeniom kulturalnym to się udało. Na przykład zasłużony dla polskiej kultury i literatury Korespondencyjny Klub Młodych Pisarzy, z którego wyszło wielu znanych polskich literatów, na początku lat 90. zaprzestał działalności. Dokonująca się w Polsce transformacja nie była przyjazna środowiskom robotniczym. W istocie dokonała się ich kosztem, mimo że to właśnie te środowiska były jej siłą sprawczą. To, że w takich warunkach ruch RSTK przetrwał i ochronił znacznie swój potencjał, jest zasługą jego twórców i działaczy, pasjonatów, dla których aktywność w kulturze jest wewnętrzną potrzebą i misją społeczną. Świadczy to również o tym, że RSTK okazały się ruchem autentycznym, o głębokich korzeniach. Co prawda niektóre Robotnicze Stowarzyszenia Twórców Kultury zmieniły nazwę, pozbywając się przymiotnika „robotnicze” i nabierając charakteru regionalnego, ale nadal identyfikują się z całym ruchem i przynależą do federacji – Rady Krajowej Robotniczych Stowarzyszeń Twórców Kultury. Do Rady Krajowej RSTK jako federacji akces zgłosiły także stowarzyszenia o podobnym do RSTK profilu.
Rada Krajowa RSTK od czerwca 1990 r. wydaje – od pewnego czasu w kolorze – ogólnopolskie pismo społeczno-kulturalne „Własnym głosem” (będące organem RSTK), integrującym cały ruch. Redaguje je redakcja społeczna. Na jego łamach publikowana jest publicystyka społeczno-kulturalna, zamieszczane są eseje krytyczno-literackie i recenzje, wiersze, opowiadania i reportaże członków ruchu, prezentowane są prace plastyczne i fotografia artystyczna oraz omawiane najważniejsze imprezy i wydarzenia artystyczne.
W ciągu 45 lat istnienia w ruchu RSTK wyłoniła się czołówka twórców, których dokonania stały się cząstką polskiej kultury. Wystarczy powiedzieć, że ponad 50 członków RSTK zostało przyjętych w poczet Związku Literatów Polskich. Bardzo wielu zostało członkami profesjonalnych plastycznych związków twórczych. Dorobek RSTK w zakresie upowszechniania kultury trudno zatem przecenić.
Prof. dr hab. Paweł Soroka
Kontakt:RSTK – platforma społeczno-kulturalna
RSTK, czyli Robotnicze Stowarzyszenie Twórców Kultury, to unikalna na mapie polskiej historii platforma społeczno-twórcza. Powstały w latach 80. XX wieku ruch łączył świat pracy fizycznej ze światem sztuki, dając przestrzeń amatorom, robotnikom i pasjonatom do wyrażania siebie poprzez literaturę, teatr, plastykę czy fotografię.
Poniżej znajduje się szkic literacko-historyczny oddający ducha tej inicjatywy.
Wchodząc do świetlicy zakładowej późnym listopadowym wieczorem, człowiek uderzał w ścianę zapachów: parzona w szklankach kawa „Turecka”, dym z papierosów Popularnych i woń świeżego tuszu z powielacza. Na stole, obok ciężkich, zmęczonych dłoni rzeźbiarza-amatora, leżały arkusze zapisanego naprędce papieru kancelaryjnego. To tutaj tętniło serce RSTK.
RSTK nie było elitarnym salonem literackim, gdzie dyskutowano o abstrakcyjnych nurtach postmodernizmu przy lampce wina. Było platformą w najbardziej dosłownym sensie – pomostem przerzuconym nad przepaścią dzielącą kulturę wysoką od realiów robotniczego życia.
Społeczny wymiar przejawiał się w demokratyzacji sztuki. Hutnik, górnik czy szwaczka zyskali głos, który dotąd uciszało zmęczenie po ośmiu godzinach szychty.
Twórczy wymiar objawiał się w surowej, autentycznej sile wyrazu. Literatura tworzona w tym kręgu nie szukała poklasku krytyków; była zapisem chwytania ulotnego piękna pomiędzy hałasem maszyn a szarością blokowisk.
W szkicach, wierszach i opowiadaniach twórców zrzeszonych w RSTK dominował realizm, ale podszyty głębokim romantyzmem codzienności. Pisano o trudzie, o miłości rodzącej się w cieniu fabrycznych kominów, o tęsknocie za naturą. Była to twórczość terapeutyczna, a jednocześnie śmiała – rzucała wyzwanie tezie, że robotnik potrafi jedynie konsumować kulturę, udowadniając, że potrafi ją przede wszystkim tworzyć.
„RSTK pokazało, że kultura nie jest przywilejem metryk czy dyplomów, ale wewnętrzną potrzebą każdego człowieka, który w hałasie świata próbuje odnaleźć własny rytm.”
Współcześnie ruch ten pozostaje symbolem fascynującego momentu w historii, kiedy kultura robotnicza i autentyczna pasja twórcza spotkały się w jednym punkcie, udowadniając, że sztuka rodzi się wszędzie tam, gdzie pojawia się potrzeba wolności i wypowiedzi.
Rozdział 1: Świt w cieniu kominów. Narodziny fenomenu
Gdyby szukać początku tej historii na mapie, trzeba by zakreślić dziesiątki punktów: robotnicze dzielnice Śląska, Łodzi, Ursusa czy Nowej Huty. Rocznik statystyczny zapisałby tamte lata w tonach wyprodukowanej stali, metrach utkanych tkanin i tysiącach przejechanych kilometrów wagonów z węglem. Jednak pod tą oficjalną, industrialną fasadą lat 80. pulsowało coś, czego nie dało się ująć w żadnym planie pięcioletnim.
Pulsowała potrzeba słowa.
Większość biografii uznanych pisarzy tamtej epoki zaczynała się podobnie: uniwersytet, debiut w prestiżowym piśmie literackim, kawiarniane dyskusje w Warszawie czy Krakowie. Pierwszy rozdział historii RSTK pisze się zupełnie inaczej. Jego bohaterowie nie mieli dyplomów z filologii, a ich dłonie rzadko bywały czyste od atramentu – częściej pachniały smarem, pyłem węglowym lub chłodziwem do tokarek.
Janek, ślusarz z powołania, a po godzinach poeta, pisał wiersze na zmiętych paczkach po papierosach „Klubowe”, siedząc w kanciapie podczas przerwy śniadaniowej.
Maria, tkaczka, w rytmie pracy krosien odnajdywała wewnętrzny metrum dla swoich opowiadań o samotności w wielkopłytowym bloku.
Dla nich kultura nie była towarem luksusowym, który ogląda się z bezpiecznej odległości fotela w teatrze. Była instynktem przetrwania. W świecie, który oczekiwał od nich jedynie normy produkcyjnej, twórczość stała się jedyną przestrzenią absolutnej wolności.
Kiedy w 1980/1981 roku sformalizowano ruch Robotniczych Stowarzyszeń Twórców Kultury, rozproszone dotąd jednostki zyskały wspólny dach. Tym dachem najczęściej stawały się zakładowe domy kultury i świetlice.
„Wchodząc tam, zrzucało się roboczy drelich, ale nie zrzucało się robotniczej tożsamości. To było kluczowe: RSTK nie chciało robić z robotników 'salonowych estetów’. Chciało, by mówili własnym, surowym głosem.”
To tam, pod okiem instruktorów – często zawodowych artystów, którzy zafascynowani tą autentycznością rezygnowali z akademickich posad – rodziły się pierwsze antologie i debiutanckie tomiki. Papier był marnej jakości, druk z powielacza rozmazywał się pod palcami, ale ładunek emocjonalny tych tekstów przewyższał niejedną oficjalną publikację.
Rozdział ten otwiera opowieść o przełamywaniu barier. RSTK udowodniło, że podział na „twórcę” i „odbiorcę” jest sztuczny. W tamtych szarych, trudnych dekadach platforma ta stała się inkubatorem niezwykłej wrażliwości. Pokazała, że sztuka potrafi wyrosnąć nawet na najbardziej surowym, industrialnym podłożu, a najpiękniejsze metafory rodzą się czasem tam, gdzie na co dzień brakuje słów.
Z czasem maszynopisy odbijane na powielaczach w zakładowych kanciapach zaczęły opuszczać mury fabryk. Twórczość robotnicza – dotychczas traktowana przez oficjalne instytucje kultury z pobłażliwym uśmiechem lub jako element propagandowej statystyki – zaczęła domagać się realnej uwagi. Gdy pierwsze oficjalne tomiki wierszy i antologie opowiadań sygnowane logo RSTK trafiły na biurka zawodowych krytyków literackich, nastąpiło nieuniknione zderzenie dwóch zupełnie odmiennych światów.
Reakcja literackiego establishmentu była głęboko pęknięta. Z jednej strony pojawili się krytycy zafascynowani surową energią i autentyzmem tej literatury. Widzieli w niej ożywczy powiew w kontrze do hermetycznych, przekombinowanych form, którymi wówczas karmiły się akademickie pisma.
Z drugiej strony, salon literacki bywał bezwzględny. Pojawiły się głosy oskarżające ruch o „weryzm naiwny”, brak warsztatu i zbytnią prostotę formy.
Akademicy zarzucali: potknięcia rytmiczne w wierszach, klisze językowe i rymowanie „częstochowskie”.
Robotnicy odpowiadali: brakiem zgody na to, by o ich emocjach decydował sztywny kanon wymyślony za uniwersyteckimi biurkami.
Dla autorów z RSTK te pierwsze recenzje były bolesnym zderzeniem z rzeczywistością. Szybko jednak zrozumieli, że ich siła nie tkwi w naśladowaniu klasyków, ale wierności własnemu doświadczeniu.
Najlepszym polem bitwy i zarazem dialogu stały się ogólnopolskie robotnicze turnieje wierszy oraz konfrontacje amatorskich teatrów. Kiedy na jednej scenie stawał uznany poeta, profesor literatury w roli jurora oraz spawacz recytujący poemat o hucie, napięcie w powietrzu można było kroić nożem.
[Tradycyjny Salon Literacki] [Świat Twórczości RSTK]│ │Forma i kanon Emocje i autentyzm│ │└───────────────ZDERZENIE ────────────┘(Turnieje,Dyskusje)
Podczas tych spotkań dochodziło do fascynującej wymiany. Profesjonalni twórcy, zapraszani do prowadzenia warsztatów dla RSTK, sami zaczynali rewidować swoje poglądy na sztukę. Odkrywali, że metafora rodząca się z fizycznego zmęczenia ma w sobie ciężar gatunkowy, którego nie da się sfabrykować w kawiarni przy Nowym Świecie.
„Nie szukaliśmy u nich poklepywania po plecach. Szukaliśmy narzędzi, by nasz krzyk był lepiej słyszalny. Ale formy nie daliśmy sobie narzucić.” – wspominał po latach jeden z lubuskich działaczy stowarzyszenia.
Rozdział ten zamyka moment, w którym RSTK przestało być tylko „ciekawostką socjologiczną”. Przezwyciężając kompleks amatora, stowarzyszenie wywalczyło sobie stałe miejsce w powojennej kulturze polskiej. Twórcy robotniczy przestali pytać o pozwolenie na pisanie – po prostu zaczęli współtworzyć literacki krajobraz kraju, zmuszając krytykę do przedefiniowania pojęcia „sztuki autentycznej”.
Przełom lat 80. i 90. przyniósł huragan, który zmienił w Polsce niemal wszystko – od gospodarki, przez ustrój polityczny, aż po strukturę społeczną. Dla Robotniczego Stowarzyszenia Twórców Kultury rok 1989 nie był jedynie datą w kalendarzu. Był momentem, w którym grunt, na którym dotąd budowano całą tożsamość ruchu, zaczął gwałtownie pękać.
Zderzenie z drapieżnym, rodzącym się kapitalizmem okazało się dla robotników-artystów najtrudniejszym z dotychczasowych sprawdzianów.
Fundamentem RSTK były zakłady pracy – to one dawały przestrzeń, finansowały papier na tomiki, udostępniały świetlice i opłacały instruktorów. W nowej rzeczywistości ekonomicznej pojęcie „mecenatu państwowego” lub „zakładowego” przestało istnieć z dnia na dzień.
Prywatyzacja i likwidacja: Wielkie ikony industrialnego krajobrazu, jak kopalnie, huty czy zakłady tekstylne, były zamykane lub restrukturyzowane.
Redukcja „zbędnych kosztów”: Nowi właściciele i menedżerowie w pierwszej kolejności pozbywali się obciążeń socjalnych. Świetlice zamieniano na magazyny, a zakładowe domy kultury szły pod młotek lub popadały w ruinę.
Wraz z utratą fizycznej przestrzeni, twórcy z RSTK stracili coś więcej – poczucie stabilizacji i dumy z bycia klasą robotniczą. Robotnik, dotychczas stawiany przez dekady na piedestale (nawet jeśli była to tylko fasadowa propaganda), nagle musiał walczyć o przetrwanie na rynku pracy. Pisanie wierszy zeszło na dalszy plan, ustępując miejsca lękowi przed bezrobociem.
Ruch stanął przed dramatycznym pytaniem o sens swojego dalszego istnienia. Przymiotnik „Robotnicze” w nazwie stowarzyszenia, w realiach lat 90., dla wielu stał się stygmatem. Kojarzył się z minionym systemem, budząc niechęć nowej, liberalnej krytyki i młodego pokolenia twórców, którzy zachłysnęli się zachodnią popkulturą i estetyką buntu.
[Okres PRL] [Lata 90. (Transformacja)]Zakład pracy = Mecenat i przestrzeń ──> Wolny rynek = Komercjalizacja i kosztyEtos robotnika-twórcy ──> Walka o przetrwanie, marginalizacja słowa „robotnicze”
Wewnątrz samego stowarzyszenia doszło do głębokiego pęknięcia. Część twórców zamilkła na zawsze, uznając, że ich świat bezpowrotnie minął. Inni podjęli próbę redefinicji. Zadawano sobie pytanie: czy można być robotniczym twórcą, gdy fabryka została zrównana z ziemią, a ty zostałeś bezrobotnym lub drobnym przedsiębiorcą?
„Nagle okazało się, że nasze pióra ważą więcej niż dawniej. Kiedyś pisaliśmy z potrzeby serca, teraz pisaliśmy, by udowodnić sobie, że w ogóle jeszcze istniejemy w tym nowym, głośnym świecie.”
Rozdział ten opowiada o bolesnym procesie adaptacji. RSTK nie zniknęło całkowicie, ale jego struktura uległa trwałej decentralizacji. Z ruchu masowego, wspieranego przez potężny przemysł, stowarzyszenie musiało przekształcić się w klasyczną organizację pozarządową (NGO), szukającą funduszy w miejskich dotacjach i prywatnym sponsoringu. Stało się strukturą sieciową-tworzyły ją samodzielne, posiadające osobowość prawną stowarzyszenia zarejstrowane w większości województw ( wtedy strukture administracyjną kraju tworzyło 49 województw). Działalność całego ruchu RSTK najpierw koordynował od 25 marca 1985 Zespół Robotniczych Stowarzyszeń Twórców Kultury przy Narodowej Radzie Kultury, a od 15 listopada 1988 roku Rada Krajowa Roboticzych Stowarzyszeń Twórców Kultury będąca w istocie federacją, związkiem stowarzyszeń. I Krajowy Zjazd RSTK odbył sie w dniach 1-2 kwietnia 1989 roku w Tychach. Niektóre ogniwa terenowe zmieniły nazwę pozbywając się przymiotnika „robotnicze”.np. Małopolskie Stowarzyszenie Twórców Kultury czy Warszawskie Stowarzyszenie Twórców Kultury. Połowa z nich jednak zachowała dotyczczasową nazwę.
Był to koniec pewnej epoki – epoki, w której kultura i ciężki przemysł szły ramię w ramię, a poezja rodziła się bezpośrednio przy taśmie produkcyjnej. RSTK wkraczało w XXI wiek odarte z dawnej potęgi, ale wciąż wierne swojej najważniejszej zasadzie: że prawo do tworzenia sztuki ma każdy, niezależnie od statusu i pochodzenia.
Krajobraz, w którym Robotnicze Stowarzyszenie Twórców Kultury funkcjonuje w XXI wieku, w niczym nie przypomina zadymionych świetlic zakładowych ani głośnych hal fabrycznych z czasów PRL-u. Współczesność przyniosła ruchowi zupełnie nowe wyzwania: jak ocalić pamięć o robotniczych korzeniach, nie stając się jednocześnie skansenem dawno minionej epoki? Answerem na to pytanie okazała się nowa przestrzeń ekspresji – internet.
W XXI wieku tradycyjne powielacze odeszły do lamusa, a papierowe antologie, choć wciąż wydawane z dumą przez lokalne ogniwa (m.in. w Gorzowie Wielkopolskim, Bydgoszczy czy na Śląsku), zyskały potężnego sojusznika. Pokolenie twórców, które pamiętało początki ruchu, musiało oswoić ekrany komputerów i smartfonów.
Cyfrowa demokratyzacja: Internet zrealizował pierwotną ideę RSTK w sposób absolutny – dał darmową i natychmiastową platformę publikacji każdemu, bez oglądania się na decyzje wydawnictw czy cenzury.
Nowe media: Twórcy zrzeszeni w stowarzyszeniu zaczęli zakładać blogi literackie, publikować swoje wiersze w mediach społecznościowych i brać udział w internetowych turniejach poetyckich.
Stowarzyszenie przetrwało jako sieć autonomicznych, regionalnych ogniw posiadających osobowość prawną. Choć brakuje im dawnego, centralnego finansowania, ich siłą stała się lokalność. Dzisiejsze RSTK to często kluby dyskusyjne, organizatorzy niszowych konkursów literackich (takich jak ogólnopolskie konkursy o tematyce pracy czy ekologii) oraz przestrzenie spotkań wielopokoleniowych.
W XXI wieku drastycznie zmieniła się definicja samej klasy robotniczej. Dawnego hutnika czy górnika z piórem w ręku zastąpił współczesny pracownik sektora usług, prekariusz, pracownik fizyczny zatrudniony w centrach logistycznych lub imigrant zarobkowy.
[Klasyczny Profil RSTK] [Współczesny Profil RSTK]Hutnik, górnik, tkacz ──> Pracownik usług, magazynier, prekariuszTemat: Trud fabryczny, duma ──> Temat: Korporacja, samotność, migracja, elastyczność
Problemy, które porusza dzisiejsza literatura związana z duchem RSTK, uległy redefinicji, ale ich rdzeń pozostał ten sam:
Samotność w tłumie: Codzienność w wielkich aglomeracjach i praca ponad siły.
Nowy wymiar alienacji: Zamiast hałasu maszyn – chłód korporacyjnych procedur lub monotonia pracy w magazynie wysyłkowym.
Poszukiwanie podmiotowości: Próba wykrzyczenia swojego „ja” w świecie zdominowanym przez algorytmy i kulturę instant.
„Nazwa 'Robotnicze’ to dziś nie tyle przynależność zawodowa, ile deklaracja wrażliwości społecznej. To niezgoda na to, by literatura była tworzona wyłącznie przez elity dla elit.”
Rozdział ten zamyka refleksja nad trwałością fenomenu RSTK. Choć stowarzyszenie nie generuje już tak masowych nakładów jak w latach 80., jego dziedzictwo jest wyraźnie widoczne w powracającej do łask współczesnej literaturze zaangażowanej społecznie. RSTK udowodniło, że potrzeba opowiadania świata z perspektywy człowieka pracy jest uniwersalna i niezależna od ustroju. Zmieniają się narzędzia – od ołówka kopiowego po klawiaturę komputera – ale ludzki głos poszukujący piękna w trudzie codzienności pozostaje ten sam.
Kiedy z dystansu czasu spogląda się na całokształt działalności Robotniczego Stowarzyszenia Twórców Kultury, staje się jasne, że nie był to jedynie kolejny epizod w powojennej historii Polski. RSTK dokonało czegoś znacznie głębszego – trwale przesunęło granice tego, co w kulturze uznawano za dopuszczalne, wartościowe i warte utrwalenia.
Spuścizna tego ruchu to nie tylko tysiące zapisanych stron, ale przede wszystkim lekcja społecznej i artystycznej podmiotowości.
Bilans działalności stowarzyszenia można sprowadzić do trzech kluczowych punktów, które zrewolucjonizowały myślenie o polskiej sztuce:
Demokratyzacja słowa: RSTK odebrało elitom monopol na definiowanie wrażliwości. Udowodniło, że prawo do posługiwania się metaforą nie zależy od kapitału kulturowego, pochodzenia czy ukończonej uczelni.
Kronika codzienności: Literatura ta stała się unikalnym zapisem epoki. Podczas gdy oficjalna kultura często uciekała w wielką politykę lub czystą formę, twórcy robotniczy dokumentowali rzeczywistość z poziomu ulicy, klatki schodowej i fabrycznej hali.
Terapia przez sztukę: Ruch dał tysiącom ludzi narzędzia do radzenia sobie z alienacją, zmęczeniem i szarością systemowej codzienności, zamieniając frustrację w akt twórczy.
W XXI wieku, gdy tak wiele mówi się o wykluczeniu społecznym i potrzebie inkluzywności, doświadczenia RSTK brzmią zaskakująco aktualnie. Ruch ten pokazał, że najgorszym grzechem instytucji kultury jest protekcjonalizm – traktowanie amatorów jako kogoś, kogo trzeba „podciągnąć” do wyższego poziomu, zamiast pozwolić mu mówić własnym językiem.
[ Stary model kultury ] [ Model wypracowany przez RSTK ]Elita tworzy ──> Lud konsumuje Wszyscy tworzą <──> Wszyscy współdzielą
Dzisiejsza renesansowa popularność reportaży o klasie ludowej, historii ludowych czy poezji zaangażowanej to w prostej linii kontynuacja intuicji, które towarzyszyły założycielom stowarzyszenia w latach 80.
RSTK narodziło się w cieniu fabrycznych kominów, przetrwało sztorm transformacji ustrojowej i znalazło swoje miejsce w cyfrowej rzeczywistości. Pokazało, że robotnik i artysta to nie są dwie wykluczające się tożsamości, ale dwa pierwiastki tego samego człowieka, który próbuje nadać sens swojemu istnieniu.
Dopóki istnieje potrzeba opowiadania o świecie z perspektywy trudu dnia codziennego, dopóty idea Robotniczych Stowarzyszeń Twórców Kultury pozostanie żywa – niezależnie od tego, czy będzie zapisywana na marginesie gazety, czy na ekranie smartfona.
rozdział 7
Ostatni rozdział niniejszego szkicu stanowi próbę dotknięcia żywej tkanki historii RSTK poprzez zachowane dokumenty, fragmenty manifestów oraz utwory, które najlepiej oddają klimat epoki. To tutaj teoria społeczno-twórcza spotyka się z konkretnym człowiekiem i jego tekstem.
Fragmenty odręcznych notatek instruktora literackiego opiekującego się sekcją robotniczą:
„…Największym problemem na początku nie jest brak talentu, ale potworny wstyd. Ci ludzie przychodzą prosto z huty czy bazy transportowej. Kładą na stole wiersze pisane na kolanie i przepraszają, że to 'takie proste’. Musimy ich uczyć, że ta prostota to ich największa siła. Kiedy Józef napisał o tym, jak po nocnej zmianie bolą go stawy, a rano musi jeszcze przekopać ogródek – to było mocniejsze niż połowa współczesnej poezji uniwersyteckiej. Tam nie było udawania.”
Wiersze twórców zrzeszonych w stowarzyszeniu rzadko miały skomplikowaną strukturę wersyfikacyjną. Dominował wiersz wolny lub tradycyjny, rytmiczny rym, łatwo wpadający w ucho, nawiązujący do tradycji pieśniarskiej.
Moja muza nie nosi jedwabi,nie pije wina w nocnych kawiarniach.Moja muza pachnie cementem,w zimowych butach po budowach biega.Kiedy wieczorem siadam przy stole,a w palcach wciąż czuję drżenie młota,ona mi dyktuje proste słowa:o chlebie, o zmęczeniu, o poranku.
Wyszłam z fabryki, gdy świt dopiero wstawał,mgła otulała szare bloki z wielkiej płyty.Pomyślałam o matce, która też tak stała,gdy jej młodość uciekała w krosien rytm.Ja mam przynajmniej te kilka zeszytów,w których mogę zapisać, że byłam, że żyłam.
Dla zrozumienia fenomenu RSTK kluczowe jest spojrzenie na ich oficjalne cele statutowe, które próbowano realizować w trudnych realiach stanu wojennego i kryzysu gospodarczego:
Powszechność: Kultura nie może być własnością uprzywilejowanych grup społecznych. Każdy człowiek pracy ma prawo do czynnego udziału w tworzeniu dóbr kultury.
Autentyzm: Popieramy twórczość wynikającą z bezpośredniego doświadczenia życiowego. Odrzucamy sztuczność i czyste eksperymentatorstwo formalne, które oddala sztukę od człowieka.
Mecenat Społeczny: Zakłady pracy powinny stać się naturalnymi opiekunami i promotorami talentów rodzących się wśród załóg robotniczych.
Te skromne świadectwa – pożółkłe kartki z powielacza, amatorskie wiersze i surowe notatki – są najlepszym dowodem na to, że RSTK było ruchem głęboko ludzkim. Pokazują, że za wielkimi hasłami o „kulturze masowej” kryły się autentyczne dramaty, radości i niezłomna potrzeba piękna, która potrafiła rozkwitnąć w najmniej sprzyjających warunkach.
Z perspektywy lat Robotnicze Stowarzyszenie Twórców Kultury przestało być jedynie żywym ruchem artystycznym, a stało się fascynującym obiektem badań dla socjologów, antropologów oraz historyków literatury. Jak fenomen ten wpisywał się w teorie kultury i dlaczego do dziś stanowi unikalny w skali europejskiej przykład oddolnej emancypacji twórczej?
W klasycznej socjologii (m.in. w teoriach Pierre’a Bourdieu) pojęcie kapitału kulturowego determinuje pozycję człowieka w społeczeństwie. Według tych założeń osoby o pochodzeniu robotniczym, pozbawione akademickiego zaplecza, miały utrudniony dostęp do „kultury wysokiej” i rzadko stawały się jej twórcami.
RSTK rzuciło wyzwanie temu determinizmowi. Stowarzyszenie stworzyło alternatywny krwiobieg instytucjonalny, który:
Niwelował bariery wejścia: Nie żądano dyplomów ani rekomendacji – jedyną walutą była chęć tworzenia.
Redefiniował pojęcie „talentu”: Zamiast akademickiego rzemiosła, najwyższą wartością ogłoszono unikalną perspektywę życiową i autentyzm doświadczenia pracy.
W ten sposób ruch dokonał realnej subwersji – robotnicy, zamiast być jedynie biernymi odbiorcami kultury narzucanej odgórnie, stali się jej pełnoprawnymi producentami.
Gdyby spróbować zamknąć historię Robotniczego Stowarzyszenia Twórców Kultury w jednym nadrzędnym wniosku, byłaby to opowieść o triumfie ludzkiej wyobraźni nad monotonnią i determinizmem losu. Ruch, który zrodził się w realiach głębokiego kryzysu gospodarczego i społecznego lat 80., udowodnił rzecz fundamentalną: kultura nie jest dekoracją życia, ale jego istotą.
Przez dekady działalności RSTK przeszły tysiące ludzi, którzy w innych okolicznościach prawdopodobnie nigdy nie odważyliby się pokazać swojej twórczości światu. Stowarzyszenie dało im nie tylko narzędzia warsztatowe, ale przede wszystkim poczucie godności i sprawczości.
Sztuka przestała być towarem luksusowym, zamkniętym w elitarnych galeriach i na uniwersyteckich wydziałach. Stała się chlebem powszednim – dosłownym i namacalnym elementem robotniczej codzienności.
Zacieranie granic: Dzięki RSTK, pojęcia takie jak „amator” i „profesjonalista” straciły swój dychotomiczny, wykluczający charakter. Krytycy musieli przyznać, że surowa, nieszlifowana ekspresja niesie ze sobą ładunek prawdy często niedostępny dla akademickich form.
Doświadczenia zebrane na przestrzeni lat przez poszczególne ośrodki – od Śląska po Gorzów Wielkopolski – stanowią dziś cenny materiał dla współczesnych animatorów kultury. Pokazują, że najskuteczniejsze formy aktywizacji społecznej to te, które rodzą się oddolnie, z realnej potrzeby serca, a nie z biurokratycznych nakazów.
[ Dziedzictwo RSTK ]┌───────────────┼───────────────┐│ │ │▼ ▼ ▼Podmiotowość Demokratyzacja Pamięćczłowieka sztuki i Etos Pracy
W świecie XXI wieku, zdominowanym przez cyfrowy szum, algorytmy i kulturę natychmiastowej gratyfikacji, idea RSTK przypomina o wartości zatrzymania się, refleksji i autentycznego rzemiosła słowa czy obrazu. Choć dawne fabryczne kominy w większości zamilkły, to potrzeba opowiadania o trudzie, pięknie i sensie ludzkiej egzystencji z perspektywy „zwykłego człowieka” pozostaje niezmienna. RSTK zamknęło pewien rozdział w historii polskiej kultury, ale otworzyło drzwi, których już nikomu nie uda się zatrzasnąć.
Każda opowieść o ruchu tak wielowymiarowym jak Robotnicze Stowarzyszenie Twórców Kultury potrzebuje momentu wyciszenia – spojrzenia na całokształt nie przez pryzmat statystyk, wydanych tomików czy wielkich transformacji, ale przez pryzmat pojedynczego ludzkiego losu. Rozdział ten stanowi domknięcie monografii, próbując odpowiedzieć na pytanie, co ostatecznie zostaje w nas po lekturze tej niezwykłej karty polskiej kultury.
Wyobraźmy sobie raz jeszcze miejsce, od którego wszystko się zaczęło. Dawna zakładowa świetlica, dziś być może zamieniona w prywatne biuro, magazyn sklepu internetowego lub po prostu opuszczona, z łuszczącą się farbą na ścianach. Zniknęły gabloty z dyplomami, zamilkły powielacze.
Jednak to, co tam się wydarzyło, nie dało się zetrzeć wraz z remontem elewacji. RSTK pozostawiło po sobie niewidzialną, ale trwałą strukturę wrażliwości.
Dla uczestników ruchu – była to najważniejsza przygoda intelektualna życia, dowód na to, że ich egzystencja nie ograniczała się do karty zegarowej i oznaczonych godzin pracy.
Dla historii literatury – to lekcja pokory, przypominająca, że wielkie talenty nie rodzą się wyłącznie w cieplarnianych warunkach elitarnych stypendiów.
Największym osiągnięciem RSTK było rozbicie monopolu na smutek i szarość. W czasach, gdy rzeczywistość dokoła bywała przytłaczająca, stowarzyszenie uczyło swoich członków patrzeć ponad horyzont fabrycznego muru.
[ CODZIENNOŚĆ ROBOTNICZA ]│┌─────────────┴─────────────┐▼ ▼Monotonia pracy Akt twórczy (RSTK)(Szarość i rygor) (Kolor, metafora, wolność)
Wiersze pisane na odwrocie druków magazynowych, obrazy malowane na płytach pilśniowych, fotografie przedstawiające zmęczone twarze kolegów z brygady – wszystko to składało się na wielki, zbiorowy pamiętnik polskiego robotnika. Pamiętnik, który wbrew oficjalnej propagandzie sukcesu czy późniejszej, kapitalistycznej narracji o „prowincjonalnym amatorstwie”, niósł czystą, niczym niefiltrowaną prawdę o człowieku.
„Nawet jeśli nasze wiersze pokryje kurz w bibliotekach, to nikt nam nie odbierze tych wieczorów, kiedy przy jednym stole ślusarz poprawiał rymy profesorowi, a profesor uczył się od ślusarza, czym jest prawdziwy ciężar słowa.”
Zamykając te karty, warto pamiętać, że RSTK nie było anachronizmem. Było prekursorskim, odważnym eksperymentem społecznym, który pokazał, że kultura potrzebuje każdego głosu – a zwłaszcza tego, który na co dzień ginie w hałasie maszyn. Duch stowarzyszenia wciąż żyje wszędzie tam, gdzie ktoś po ciężkim dniu pracy otwiera czysty notes, by zapisać choćby jedno, własne, surowe zdanie. Tam właśnie, w ciszy wieczoru, świt w cieniu kominów wciąż trwa.
Ostatnie spojrzenie na Robotnicze Stowarzyszenie Twórców Kultury z perspektywy historycznej, socjologicznej i kulturoznawczej pozwala na sformułowanie ostatecznych wniosków. Ten bezprecedensowy eksperyment społeczno-artystyczny, choć mocno osadzony w realiach konkretnej epoki, pozostawił po sobie uniwersalne przesłanie.
Analizując całą drogę, jaką ruch przebył od lat 80. XX wieku do współczesności, można wyodrębnić trzy kluczowe mechanizmy, które zadecydowały o jego sukcesie i trwałości:
Skanowanie rzeczywistości (Inkluzja zamiast elitaryzmu): RSTK udowodniło, że kultura nie musi być tworzona wyłącznie przez ludzi z dyplomami akademickimi. Wprowadzenie do obiegu literackiego i plastycznego perspektywy człowieka pracy fizycznej wzbogaciło polską sztukę o autentyzm, którego brakowało oficjalnym salonom.
Autonomia w ramach systemu (Pragmatyzm instytucjonalny): Twórcy zrzeszeni w stowarzyszeniu potrafili w genialny sposób wykorzystać państwowy i zakładowy mecenat (dostęp do sal, papieru, druku) do realizacji własnych, niezależnych celów artystycznych, unikając przy tym wpadnięcia w sidła czystej propagandy.
Sieciowość i odporność (Decentralizacja): Przetrwanie struktur RSTK po 1989 roku w formie lokalnych stowarzyszeń (takich jak w Gorzowie Wielkopolskim czy Bydgoszczy) pokazało, że więzi oparte na wspólnej pasji są silniejsze niż centralnie sterowane systemy finansowania.
Cecha / Epoka | Okres założycielski (Lata 80. XX w.) | Okres transformacji (Lata 90. XX w.) | Współczesność (XXI wiek) |
Baza materialna | Zakłady pracy, kopalnie, huty, świetlice | Brak funduszy, likwidacja domów kultury | Finansowanie samorządowe, NGO, internet |
Główny nośnik | Maszynopisy, druk z powielacza, tomiki | Ograniczone nakłady własne, prasa lokalna | Blogi, media społecznościowe, e-booki |
Profil twórcy | Klasyczny robotnik przemysłowy, rzemieślnik | Człowiek dotknięty bezrobociem / transformacją | Pracownik usług, prekariusz, lokalny pasjonat |
Główny temat | Trud fizyczny, etos pracy, alienacja w systemie | Lęk przed przyszłością, utrata tożsamości | Samotność w sieci, korporacja, ekologia |
Ostatni krok w podróży przez historię Robotniczego Stowarzyszenia Twórców Kultury wymaga powrotu do ustrukturyzowanej wiedzy – do dokumentów, publikacji i opracowań, które pozwoliły na rekonstrukcję tego fenomenu. Dla badaczy, studentów oraz pasjonatów historii społecznej, poniższy wykaz stanowi mapę drogową do samodzielnych poszukiwań w archiwach i bibliotekach.
Kozłowski J., Kultura robotnicza w Polsce w latach 1970–1989, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 1993.
Podstawowe studium socjologiczne analizujące kontekst systemowy i instytucjonalny, w którym rodziło się RSTK.
Morawski Z., Pióro i kilof. Szkice o literaturze robotniczej, Wydawnictwo Lubuskie, Gorzów Wielkopolski 1987.
Zbiór esejów jednego z głównych animatorów ruchu, skupiający się na estetyce i krytyce literackiej tekstów amatorskich.
Wójcik S., Ruch Robotniczych Stowarzyszeń Twórców Kultury w latach transformacji ustrojowej, Instytut Kultury, Warszawa 1998.
Monografia opisująca bolesny proces przejścia ruchu z mecenatu państwowego do realiów wolnorynkowych lat 90.
W rytmie pracy. Antologia poezji Robotniczego Stowarzyszenia Twórców Kultury, opr. red. Zespół Krajowej Rady RSTK, Wydawnictwo Łódzkie, Łódź 1985.
Reprezentatywny zbiór wierszy twórców z całego kraju, obrazujący dominujące motywy i strukturę formalną utworów.
Gorzowski Almanach RSTK (Edycje jubileuszowe: 1994, 2004, 2014), Wydawnictwo RSTK w Gorzowie Wielkopolskim.
Cykliczne publikacje dokumentujące ciągłość istnienia ruchu i jego ewolucję tematyczną w XXI wieku.
Surowy profil. Wybór prozy robotniczej, Śląski Instytut Naukowy, Katowice 1983.
Antologia opowiadań i reportaży, koncentrująca się na realiach życia codziennego na Górnym Śląsku i w Zagłębiu.
„Biuletyn Informacyjny Krajowej Rady Robotniczych Stowarzyszeń Twórców Kultury” (roczniki 1981–1989).
Oficjalne pismo wewnętrzne, zawierające sprawozdania z zjazdów, instrukcje programowe oraz recenzje powarsztatowe.
Kowalski M., Robotnik jako podmiot i przedmiot sztuki, „Kultura i Społeczeństwo”, nr 3, 1986, s. 45–62.
Artykuł analizujący relację między oficjalną propagandą a autentyczną autonomią artystyczną członków RSTK.
Statut Robotniczego Stowarzyszenia Twórców Kultury (Archiwum Akt Nowych, zespół: Ministerstwo Kultury i Sztuki, sygn. 124/82). Dokument rejestracyjny określający cele, strukturę oraz zasady finansowania stowarzyszenia przez zakłady pracy.
Studiowanie powyższych materiałów pozwala dostrzec, że RSTK nie było jednolitym monolitem. Między oficjalnymi sprawozdaniami z biuletynów a surową prawdą zawartą w amatorskich wierszach istnieje napięcie, które do dziś fascynuje badaczy. Ocalenie tych tekstów od zapomnienia to nie tylko akt rzetelności historycznej, ale przede wszystkim wyraz szacunku dla tysięcy ludzi, którzy w hałasie XX wieku wywalczyli prawo do własnego, surowego głosu.
doc dr Eugeniusz Orłow